„Sharon Stone na starość zajęła się jednym hobby… częstym zmienianiem znacznie młodszych kochanków. Tylko w tym roku aktorka miała już 4 partnerów! Obecnie 50-letnia gwiazda spotyka się z Chasey’em Dreyfusem, którego jedynym zajęciem jest żerowanie na znacznie starszych, bogatych kobietach. Słynny hollywoodzki darmozjad ma dopiero 24 lata, a już zdążył zaliczyć parę najsłynniejszych podstarzałych aktorek i piosenkarek. Jakiś czas temu spotykał się nawet z Dolly Parton, która ma 62 lata! Dziennikarze przyłapali Sharon i Chasey’a w trakcie romantycznej kolacji. Kochanek aktorki za nic oczywiście nie płacił, ale i tak przechwalał się przed paparazzi: -Udało mi się uwieść samą Sharon Stone. Marzyłem o niej, gdy byłem nastolatkiem, a dzisiaj jest moją dziewczyną. Zapewniam was, że jest w dobrym stanie jak na swoje 50 lat.
Przyznajemy, że Stone jest całkiem nieźle „zmumifikowana” operacjami plastycznymi. Ale nadal mogłaby być jego matką.”
Myślę, że posądzenie pięknej Sharon o „mumifikację” jest sporym nadużyciem. Tu nie chodzi tak naprawdę ani o mumifikowanie czegokolwiek, ani nawet konserwację. Sharon jest po prostu najlepszym przykładem na to, jak piękna kobieta może się pięknie starzec. A może powinniśmy raczej powiedzieć – dojrzewać. Takie oskarżenia w kierunku aktorki mogłaby jedynie rzucać jakaś mocno zasuszona zazdrośnica…
Nie widzę też potrzeby, żeby rozliczać Sharon z jej łóżkowych wyborów. Czy kobieta nie może się spotykać z dużo młodszym od siebie mężczyzną? Może wyzwoli to w aktorce więcej energii. A i chłopak na tym pewnie skorzysta – może trochę dorośnie u boku bardziej doświadczonej od siebie partnerki.
